niedziela, 2 marca 2014

Prolog

Siedzisz oszołomiony na krześle, które nie zalicza się do jednych z wygodniejszych, patrzysz na rozpościerające się przed Tobą góry za oknem i zastanawiasz się, dlaczego niektóre historie zaczyna się od takiego, a nie innego momentu. Twój mózg wertuje setki wspomnień, masę wypowiedzianych słów, wiele gestów i dwuznacznych zachowań i w końcu poprzestaje na tym, na czym nigdy byś się nie zatrzymał. Skąd możesz mieć pewność, że akurat ten wątek Twojego życia jest przełomowym? A może nic nadzwyczajnego już nie nadejdzie, a może miałeś już swoją szansę i jej nie wykorzystałeś? Co jeśli Twoje życie zacznie pędzić nie w tą stronę, w którą byś chciał. Co Ty na to, że po szkole Ty i Twoja żona wpadniecie w rutynę i będziecie się kłócić conajmniej trzy razy w tygodniu aż któreś z Was pierdolnie drzwiami i wyjdzie. Co Ty na to, że żadne czary Ci w tym momencie nie pomogą? Nie zrozum mnie źle, nie mam dzieci, nie skończyłam jeszcze nawet szkoły, ale świat tak nas pokierował, że sami nie wiemy o co walczyć.

Wstajesz z krzesła, krążysz wokół dormitorium i rozglądasz się za czymś, co mogłoby ukoić Twoje nerwy. W końcu stajesz przed lustrem i mówisz sam do siebie:

- Nazywam się Bradley Devis i kompletnie kurwa nie wiem co mam robić.




______________


Prolog z reguły powinien być dłuższy i nieco bardziej treściwy. Zdaję sobie sprawę z tego, że rażą Was w oczy te przekleństwa, ale tak wykreowałam mojego głównego bohatera, z resztą sami zobaczycie, że nie jest to wielką wadą.
Rozdział I mam już przygotowany, ale wolę sprawdzić czy na tym blogu będzie jakiś hałas. Są ze mną jakieś dobre sowy? ;)